Brunet
Czarny fryc, ulica, blok.
Liże grzebień jego włosy.
Maska, noc, idzie krok.
Macha ręka do muzyki w takt.
Brunet wieczorową porą gra.
Opon pisk, szyby błysk.
Ktoś otwiera drzwi.
Jednooki patrzy na bruneta.
Beng beng — padł ludzki głos.
Opadła bruneta szczęka.
Ktoś się uśmiecha.