Kop
Kopię kopie, kopię kop,
każda kopia ma mój kop.
I kolejny kop w kopię.
To już setna kopia ma mój kop.
Nic innego tylko kopie w kopie
kop kop kop.
Mam już dość
ale jeszcze w jedną kopnę
kopię kop.
Kopię kopie, kopię kop,
każda kopia ma mój kop.
I kolejny kop w kopię.
To już setna kopia ma mój kop.
Nic innego tylko kopie w kopie
kop kop kop.
Mam już dość
ale jeszcze w jedną kopnę
kopię kop.
Sznur przeplatam przez oczka puste. Zaciągam go, aż stopa puchnie. Na koniec robię wstążkę, nie tylko dla ozdoby. Tupię butem o podłogę, stopa w nim dobrze leży. Mundur mam na sobie. Nie ma czasu na myśli proste. Rozkaz: "Ruchy kurwa ruchy. Ogień na polu nie czeka." Ustawiam się
Powierzchnia czysta, gładka, ukryta w naczyniu, stoi, a ja czekam. Jej zmiana nie jest nagła, abym mógł ją dostrzec wymaga ode mnie — zatrzymania. Odbijam się w niej jak w lustrze — twarz całkiem młoda. Po upływie myśli i stukotu pięciu palców pojawiają się na powierzchni pierwsze zmarszczki. Przezroczyste kulki już skaczą
Kiedy skwierczy olej, wygłodniałe pyski patrzą. Kiedy wiedzą, że na talerz im nie spadnie, to zabrudzą brudną łapą. A to napis wymalują. A to szybę zbiją. Twój olej dalej skwierczy bo ręce są w pracy, a wygłodniałe pyski no cóż — wciąż stoją i patrzą.
Palcami zdzieram kolorową tapetę, poddaje się też ściana z szarego betonu. Formuję z nich kulkę. Powieki mam zamknięte — widzę przez nie. Następny krok — skok do gwiazd. Wśród galaktyk obłoków odbijam się jak na trampolinie. W ręku wciąż trzymam kulkę. Nagły błysk w oddali. Mrożę oczy, na darmo. Zbliża się on
© 2025-2026 Rafał Górecki. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wszystkie teksty, wiersze i utwory muzyczne są chronione prawem autorskim.
Kopiowanie i wykorzystywanie bez zgody autora jest zabronione.
Kontakt: rafal.p.gorecki@vp.pl