Herbata
Ciemność, w niej głowa wsparta o ramię.
Stopy usiadły w miękkim dywanie.
Pukam w skroń. Puk, puk.
Przełączam myślenie.
Liść zielonej herbaty,
leży na dnie białego kubka.
Patrzy na puste ściany, czeka aż wypełni go gorąca woda.
Leżę w pustym mieszkaniu.
Zwinięty, zamknięty.
Patrzę na pustą przestrzeń.
Czekam aż wypełni ją ciepły głos.
Bez niego trwam zamknięty.