Małe rzeczy
Czarny korek ze srebrnymi ustami.
Trzyma silną szczękę w zamknięciu.
Nic nowego.
Zawsze go otwieram, kiedy potrzebuję uzupełnić paliwo.
Szarpię kluczem tym razem nie puszcza.
Czemu nie chce się otworzyć.
Obraził się?
Ale czemu?
Może spragniony?
Szukam czegoś w bagażniku.
Znajduję - mała puszka WD-40.
Spryskuję jego suchą szczękę.
Próbuję ponownie.
No nie wpuścił.
Otwórz się, proszę.
No otwórz się, Sezamie.
No co ty!
Przez Ciebie nie pojadę dalej!
Klękam i przepraszam.
Wiem, że przez te lata Cię nie doceniałem.
Chroniłeś wlot przed brudem i deszczem.
Nigdy nie grymasiłeś.
Byłeś oddanym stróżem.
Przepraszam.
Przechodzień: Co Pan robi?
Doceniam małe rzeczy.
Przechodzień: Może pomóc?
Zaraz powiem.
Próbuję ostatni raz.
Klik!
Krzyczę: Dziękuję!
Przechodzień: Ale ja nic nie zrobiłem…
Nie do pana - to do mojego stróża.