Bach i

Bach i

Coś uderza w twarz. Bach.
I w kolejną — trach!

Skóra blada kolor zmienia.
Wszystko przybrało pomidorowy kolor.

Kolejne osoby wychodzą naprzeciw.
A ono znów — bach i trach!

Leżą na wznak, oczy zamknięte.
Ciała będą boleć.
Nikt nie woła pomocy!

Wiatr chłodzi skórę.
Ptaki orbitują. Jeden wylądował, zbliżył się.

Jedna osoba z wysiłkiem usiadła.
Krzyczy: A sio, sio mewo!

Ręką robi daszek nad czołem.
Widzi morze — spienione fale.
Skwierczy słony pot.

A słońce uderza i znów —
bach i trach...

html

© 2025-2026 Rafał Górecki. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wszystkie teksty, wiersze i utwory muzyczne są chronione prawem autorskim.
Kopiowanie i wykorzystywanie bez zgody autora jest zabronione.

Kontakt: rafal.p.gorecki@vp.pl