Zimowy spacer
Pora zimowa.
Para bucha z ust jak z komina.
Stawiam wielkie kroki.
Jak czapla kroczę.
Śnieg Zgrzyta.
Brzmi, jak chrupnięcie stu ciastek.
Syn mierzy czarną lunetą.
Klik przesłona się zamknęła.
Uwielbia tę porę roku.
Ptak pozuje.
Pies węszy, szczeka.
Rudawy ogon przed nim ucieka.
Dwie gwiazdki w domu zostały.
Jedna otulone ciepłą kołdrą.
Druga ściska w dłoni czarną filiżankę.
Z brązową i gęstą pianą na jej wierzchu.
Teraz czuję jej zapach.
Jestem znów w domu.