Mównica
To jest mecz, a ja decyduję o wyniku.
Gwizd. Rozpoczęcie.
Stoję na mównicy.
Drybluje słowem jak najlepszy napastnik.
Mijam rywali.
Ja jestem w tym najlepszy.
Mecz jeszcze trwa, a wynik prawie przesądzony.
Będę ich wodzem.
Nie wiedzą co ich czeka.
Rodziny będą się kłócić — nie żal Mi.
Ludzie wyjdą na ulice — nie żal Mi.
Ludzie będą umierać — nie żal Mi.
Stworzę podziały we własnym kraju.
Do gry wprowadzę Wroga.
Nadam mu imię “To jego Wina” i wskażę go palcem.
Teraz klaszczą.
Teraz flagi powiewają.
Teraz jestem ich wodzem.
Wiwat! Wiwat!
Słyszę wycie syren.
Ich wycie narasta.
Chaos przejmuje ulice.
Rodziny się kłócą — nie żal Mi.
Ludzie wychodzą na ulice — nie żal Mi.
Człowiek umiera. Ciało leży na ulicy — nie żal Mi.
Widzę: Agresję.
Człowiek przeciw człowiekowi.
To mój widok.
Oni nie myślą.
Wiwat. Wiwat. Wiwat.
Gwizdek
Koniec meczu.
Mecz wygrany!