Poezja
Lustro
Światło zgaszone. Przede mną lustro. A w nim odbicie. Twarz niewyraźna. Oczy mrużę. To ja? Wyciągam przed siebie rękę. Dotykam. Czuję uścisk na nadgarstku. Czyja to siła? Moja ręka zaczyna znikać. Oddech zaklinował się w płucach. Pytam przerażony: «Czego chcesz?» Odpowiada: «Siebie.» Drugą ręką szukam włącznika. Macham nią. Gdzie jest