Powrót
Nauczycielka oceniła go:
„To chaotyczne, fragmenty przepisane-
Czyjeś”
Odnalazłem w tych słowach pochwałę.
Chodź to zabolało.
Byłem zły – nic nie przepisałem
Słowa były moje.
Ale skoro „przepisane” to znaczy, że były dobre!
I to była moja pochwała.
Do pisania nie wróciłem.
Ale w głowie dalej tworzyłem.
Świerszcz i Słoń razem grali.
Słoń na trąbie ściskał ją i wyginał
Tupał nogami.
Świerszcz podskakiwał pod drganiem.
Pocierając swoje skrzydła.
Tramwaj pokonywał ulice miasta.
Siedziałem wśród ludzi
Przez jego okno patrzyłem
Z czasem zabrakło miejsca na te chwile.
Zacząłem więcej spędzać czasu pijąc, paląc.
Kolejny zakręt.
Praca, dzieci i wewnętrzne zagubienie.
Przez ten czas nie tworzyłem.
W ręku miałem filiżankę z kawą.
Patrzyłem na nią, piłem.
Wtedy poczułem.
Po tylu latach znów wróciło.
Te uczucia, te myśli – napisz coś.
Zacząłem.
Trzymam białą filiżankę z kawą
w lewej dłoni.
Słowa same przychodziły.
Bez wysiłku, natchnienie.
Kłęby wirują
nad ciemnym zwierciadłem kawy.
Jej ciepło przenika moje palce.
Nie wiedziałem, że ten moment.
Ta kawa.
Zacznie pisać moje życie na nowo.